Rano przy śniadaniu.
- Kami, chcesz jeszcze rybkę?
[K] - Nie, bo już dzisiaj jadłem.
[M] - Wczoraj jadłeś, nie dzisiaj. To chcesz?
[K] - Nie, bo będę miał duży brzuch, jak tatuś.
Rynkęłam śmiechem. A. popatrzył się niepewnie, usłyszał tatuś i zaciekawiony pyta o co chodzi. Wyjaśniłam... lekko się obraził, ale jakoś daliśmy radę...
Kilka godzin później oglądamy z Kamyczkiem bajki. Włączył sobie świnkę Peppę (tak, umie sam...). Nagle słyszę jak Peppa mówi do swojego brata Georga coś o "sekretnych słowach". Jakieś hasło w grze sobie ustalili... a te słowa to... "duży brzuch taty".
Znowu ryknęłam śmiechem. Kami musiał już tę bajkę oglądać :)
(po czym wyjaśniłam wszystko A., żeby przestał się wreszcie stresowac durzym brzuchem)
Wieczorem przy kąpieli. Wchodzę za zasłonkę żeby go umyć. A ten:
- Mama, powiedz sekretne słowo!
Chwila konsternacji... No i powiedziałam.
- DUŻY BRZUCH TATY.
- Tak, brawo, możesz wejść!
Powiedział łaskawia mój synek i pozwolił się umyć..
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tata. Pokaż wszystkie posty
26 października 2013
8 sierpnia 2013
Pyskaty
Kami robi się coraz bardziej pyskaty, uparty i kwestionujący-zdanie-mamy... na wszystko ma odpowiedź, pasującą do jego pragnień - rzecz jasna...
Idziemy na spacer, Kami co chwila ma inny pomysł na to, co chce robić albo gdzie iść. W pewnej chwili jęczy:
- Mamo, ja chcę iść do Wiktorii!
Jako że nie mam w zwyczaju zaskakiwać opiekunki mojego dziecka w ten sposób (zwyklę dzwonię choć pół godziny wcześniej hihi), odpowiadam:
- nie możemy do niej tak sobie wpadać, ona jest na pewno zajęta! nie uprzedziliśmy jej!
[K] - ja chcę iść do ZAJĘTEJ WIKTORII!
No i przegadaj tu takiego...
***
Wczoraj o 7 rano. Pomalowałam paznokcie na pasujący-do-stroju kolor (granatowy). Schną sobie. Uprzedzam Kamyczka, żeby jakiegoś numeru mi nie wywinął (typu nagłe przytulenie się do mnie). On natychmiast się rozbudził, oderwał od bajki, popatrzył całkiem przytomnie i zadał pytanie:
- a dlaczego nie różowy??
Idziemy na spacer, Kami co chwila ma inny pomysł na to, co chce robić albo gdzie iść. W pewnej chwili jęczy:
- Mamo, ja chcę iść do Wiktorii!
Jako że nie mam w zwyczaju zaskakiwać opiekunki mojego dziecka w ten sposób (zwyklę dzwonię choć pół godziny wcześniej hihi), odpowiadam:
- nie możemy do niej tak sobie wpadać, ona jest na pewno zajęta! nie uprzedziliśmy jej!
[K] - ja chcę iść do ZAJĘTEJ WIKTORII!
No i przegadaj tu takiego...
***
Wczoraj o 7 rano. Pomalowałam paznokcie na pasujący-do-stroju kolor (granatowy). Schną sobie. Uprzedzam Kamyczka, żeby jakiegoś numeru mi nie wywinął (typu nagłe przytulenie się do mnie). On natychmiast się rozbudził, oderwał od bajki, popatrzył całkiem przytomnie i zadał pytanie:
- a dlaczego nie różowy??
Hmmm.... dlaczego akurat to, go zainteresowało...? hmmmm.......
***
Amir ma nowy telefon. Kami oczywiście już ma na niego chrapkę, bo są w nim nowe gry. Tatuś pokazał najpierw co i jak, aloe w końcu schował. A Kami w histerię.
- Tatuś nie chce dać Kamyniowi telefonu! A przecież trzeba się dzielić!
(ten tekst podłapał, gdy szkoliliśmy jego i Kacperka - przedszkolnego kolegę - że trzeba umieć się bawić z innymi, nie jest łądnie jeść samemu gdy inni się patrzą albo szpanować hulajnogą i nie dać się przejechać... no to teraz chce, żebym ja dzieliła się z nim moim komputerem, tata komórką, a każde z nas - samochodem!)
Tłumaczę, że tata teraz musi naładować telefon, że bateria padła. Że może jutro tata znowu się podzieli. Kami odzyskuje uśmiech, ociera łezki.
[K] - Tak, tata musi pójść do pracy, a ja wtedy będę się bawił!
Mały cwaniak! :D
11 czerwca 2013
O groźbach
Dziś rano Tatuś poszedł po auto do garażu, a my się gramolimy w "kamyczkowym" tempie. Po drodze do garażu ładuje się na kosiarkę (zaparkowaną koło garażu "gospodarzy domu"), ja dokańczam jabłko. Chcę wyrzucić ogryzek do kubła, który jest oddalony o 10 m. Mówię do niego:
- dobra, wyjątkowo pozwalam Ci chwilę posiedzieć, a ja idę wyrzucić ogryzek! Nigdzie się nie ruszaj!
[K] - dobra, tylko szybko wracaj, bo przyjedzie tata i będzie zły na Ciebie!
Kilka dni temu było podobnie, tylko przy sprzątaniu zabawek. Besztam go, że wszystko rozrzucił i każę sprzątać... nie reaguje, więc głos coraz bardziej stanowczy... a on w pewnej chwili mówi, równie stanowczym głosem (w dalszym ciągu nie ruszając się z kanapy):
- zaraz przyjdzie tato i będzie zły na ciebie!
(w takich sytuacjach, kiedy mi grozi, potrafi też powiedzieć "mama, jesteś niegrzeczna, nie będzie cukierków!")
- zaraz przyjdzie tato i będzie zły na ciebie!
(w takich sytuacjach, kiedy mi grozi, potrafi też powiedzieć "mama, jesteś niegrzeczna, nie będzie cukierków!")
I teraz nie wiem, czy on po prostu powtarza moje argumenty (którymi czasem motywuję go do szybszego sprzątania) czy też naprawdę boi się gniewu taty...
Subskrybuj:
Posty (Atom)