Partii, które zasiadają dzisiaj w szwedzkim parlamencie, nie da się usadowić na całej szerokości skali "prawica" - "centrum" - "lewica". Każda analiza ich programów wyraźnie pokazuje, że wszystkie partie sytuują się w mniejszym lub większym stopniu "na lewo". Wszystkie one są mniej lub bardziej marksistowskie. W jakimś stopniu wszystkie one popierają tezę, że państwo jest bogiem a zadaniem polityków jest nauczyć ludzi poprawnie myśleć.
"Poprawnie" oznacza, oczywiście, "zgodnie z zamysłem państwa", niezależnie od tego, czy dane idee mają jakikolwiek związek z rzeczywistością.
Wszyscy ci politycy są zgodni z tym, że mają prawo narzucać system kar i dofinansowań według własnej samowolnej oceny. Myślą, że podatki ściągnięte od ludności moga być wykorzystywane zgodnie z ich własnym zamierzeniem i zupełnie niezależnie od tego, czy jest to w interesie tejże ludności.
Wierzą, że zadaniem państwa jest naprawić całe zło i zaspokoić każdą potrzebę społeczeństwa. Są przekonani, że daje im to prawo ingerowania w prywatne życie rodzin, na przykład w wychowanie dzieci czy podział domowych obowiązków.
Wierzą, że mają prawo być "szczodrzy" z naszych pieniędzy. Politycy uczynili z nas niewolników, w mniejszym lub większym stopniu, przez to, że najpierw nas opodatkowują ponad granice naszych możliwości a potem czynią nas zależymi od "łaski państwa", czyli różnych rodzajów zapomóg czy ulg podatkowych.
Nawet nie dostrzegają groteskowości tego podatkowego marnotrawstwa, które jest niczym więcej jak okradaniem narodu. Lista wykroczeń socjalizmu w stosunku do szwedów jest bardzo długa, nie mówiąc już o reszcie świata.
Socjalizm i kolektywizm uczyniły ze Szwedów "śpiący naród". Ale to nie tylko dzieło polityków.
Także dziennikarze, którzy właśnie powinni patrzeć politykom na ręce, sami stali się częścią układu, nawet bardziej lewicującą jego częścią.
Oczywiście wpływ na to miało wiele czynników. Spróbuję jednak postawić hipotezę, co może być jednym z nich. Według mnie jednym z powodów, dla których Szwedzi są relatywnie bezkrytyczni wobec myśli socjalistycznej, jest paradygmat, który dominuje w szwedzkiej debacie - fałszywa skala ideologiczna. To właśnie ona, nieświadomie acz kompletnie fałszywie, sprawia, że socjalizm w jakiejś formie zawsze jawi się jako oczywisty wybór.
Równolegle z tą skalą ideologiczną powstała inna, przekłamana wykładnia znaczenia poszczególnych jej elementów. Te partie, które podkreślają równość i powszechny dobrobyt zawsze określana są jako lewicowe lub centrowe, zaś te, które głoszą wolność - lądują na prawo.
Według tej skali mamy do wyboru ekstremalą lewicę czyli komunistów, ekstremalną prawicę czyli faszystów, a gdzieś w środku znajduje się demokracja, która balansuje mięzy wolnością, równością i powszechnym dobrobytem. Ta obecna fałszywa skala wygląda mniej więcej w ten sposób (1):
Porzez taki obraz polityki, pielęgnowany przez establiszment i media, socjalizm zawsze wydaje się być tą zrównoważoną "demokratyczną" ideologią dla tych, którzy pragną zarówno "dobrobytu" jak i "troski o słabszych". To właśnie sprawia, że szwedzka polityka zawsze jest jakąś wersją socjalizmu. I to także sprawia, że zarówno konserwatywna jak i liberalna myśl ryzykuje znalezienie się zbyt na prawo na powyższej skali ideologicznej - i etykietkę gaszystowskiej lub nazistowskiej.
Jednocześnie tradycyjnie liberalne partie nieustannie poszukują zwiększenia wpływu państwa na gospodarkę, czym przesuwają się na lewo - one także akceptują taki obraz rzeczywistości. Apetyty państwa i urzędów mają bardzo brzydką tendencję do niekontrolowanego wzrostu.
Wraz ze powiększaniem się roli państwa i liczby urzędów wzrasta biurokracja, spada poziom efektywności i w z związku z tym rosną koszty - koszty, które, oczywiście, poniesie naród. Gdy ten proces się rozpocznie na dobre nic go nie powstrzyma, dlatego, że problemy socjalizmu, spowodowane niesubordynacją jednostek i małych wspólnot wymagają wzrostu nakładów. Zgodnie bowiem z logiką socjalizmu państwo musi robić więcej, by rozwiązywać narastające problemy, a przecież ono samo jest ich przyczyną! Więcej urzędniczych niejasności dla obywateli oznacza nowe problemy, a zatem panstwo musi jeszcze mocniej się starać! I tak rośnie machina... To są konkretne powody, dla których socjalistyczy system zawsze powoduje ogromną biurokrację, którą opiszę w innym artykule. Jak głosi słynne powiedzenie: socjalizm to system, który bohatersko rozwiązuje stworzone przez siebie problemy...
Ta fałszywa skala jest jedną z przyczyn, dla której wszystkie partie polityczne, zarówno w swojej retoryce jak i programie politycznym, są socjalistyczne. Niezależnie od tego, czy same siebie (lub poprzez media) określają jako "prawicowe", "lewicowe" czy "centrowe". Wymownym przykładem jest szaleństwo głoszące, że opiekę nad dzieckiem powinno zająć się przedszkole zamiast jego rodziców. Wszystkie partie parlamentarne uznają to za pewnik, nawet te "skrajnie prawicowe". Moderaci [odpowiednik naszego PO - przyp. tłumacza], którzy mogliby być prawdziwie konserwatywną partią proponują, w sposób iście socjalistyczny, dofinansowanie do przedszkoli nawet dla rodziców, którzy nie pracują i chcą - mogą! - zajmować się dziećmi w domu (obecnie takie osoby mają prawo tylko do 15 godzin tygodniowo). Najwyraźniej nie nieści się w głowie politykom parlamentarnym, że to rodzice dziecka mogliby je wychowywać. (2) Dlaczego to przedszkole jest zawsze punktem wyjścia wszystkich dyskusji? Oto jest pytanie, które powinni sobie zadać wszyscy politycy. Zamiast tego fundują szwedzkim rodzinom prawdziwą pułapkę,
Problemem jest to, że obecna polityczna skala jest myląca i nieprawdziwa. Nie ma w żadnej logiki w tym, by nazizm i komunizm/socjalizm znajdowały się na jej przeciwległych końcach: każde z nich jest tak samo systemem totalitarnym. W każdym z nich jednostka musi podporządkować się kolektywowi lub jego reprezentantowi - państwu. Oba aspirują do miana dyktatur.
Oba bazują na idei, że państwo to wspólny cel i wartość, i że może ono robić co chce z obywatelami i ich pieniędzmi. Totalitaryzm to po prostu dominujące wszechogarniające państwo.(3)
Naturalnie nie istnieją żadne oczywiste przesłanki które z parametrów wskazują jednoznaczne na "lewicowość" lub "prawicowość" w ideologicznej skali. Ale nie ma wątpliwości w kwestiach roli państwa w polityce i stopnia jego zaangażowania - i to właśnie powinno być przynajmniej jednym ze współczynników.
Jeśli założymy, że wszechmogące państwo jest sednem totalitarnej dyktatury to anarchizm, czyli brak jakiejkolwiek kontroli państwa, powinien być drugim końcem skali. Zaś zrównowzonym środkiem powinien być system z małą rolą państwa, które służy swoim obywatelom i chroni ich praw, w zgodzie z konstytucją.
Daleko po lewej stronie skali mamy zatem skrajnie lewicowe, ekstremalne ruchy, takie jak komunizm, nazizm i faszyzm, z dominującą rolą państwa. W takiej skali "skrajnie prawicowe" sa poglądy anarchistyczne i libertyńskie, gdzie nie istnieje żadna chęć kontroli ze strony kogokolwiek.
Im więcej państwa w polityce i gospodarce (wzrost etatyzmu) tym mniej realnego wplywu ma naród. Nazizm, faszyzm i komunizm to potworne dyktatury które w swej istocie są odgałęziami tego samego totalitarnego socjalizmu - ideologii, która głosi, że panstwo to jakiś rodzaj bożka, który wymaga poddania w każdej dziedzinie.
Dalej, powszechny dobrobyt i równość są produktem wolności, nie stoją w opozycji wobec siebie. Jeśli zatem użyjemy innej skali "prawo - lewo" wynik będzie zupełnie inny i o wiele bardziej zgodny z rzeczywistością. Musimy zatem odrzucić fałszywą skalę ideologiczną na korzyś tej, która lepiej oddaje rzeczywistość, która pomoże nam zrozumieć, że im więcej przepisów i kontroli państwa, tym bliżej dyktatury się znajdujemy. Taką skalę przedstawia poniższy schemat:

Ta bardziej rzeczywista skala pokazuje nam wiele alarmujących implikacji. Możemy zobaczyć, że lewicowi ideolodzy, odwrotnie niż większości się wydaje, tak naprawdę znajdują się bardzo blisko nazizmu. A to oznacza, że popularyzatorzy lewicowych ideologii są o wiele bliżej ideologii nazistowskiej niż to się powszechnie sądzi.
Im więcej interwencjonizmu państwowego, tym bardziej zbliżamy się do systemów zarówno nazistowskiego, jak i komunistycznego. Klarownie widać, że totalitarne ideologie mają te same zasadnicze rysy. W następnym artykule pokaże wszystkie podstawowe podobieństwa pomiędzy komunizmem i nazizmem.
Na takiej poprawnej skali widać jaki jest jedyny sensowny i zrównoważony wybór: to demokracja konstytucyjna z liberalną lub konserwatywną polityką (przez liberalną rozumiem coś podobnego do oryginalnej teorii liberalizmu, nie jego obecną lewicowy wersję, na której widok J.S. Mill i inni twórcy tej teorii przewracają się w grobach).
Przez konstytucję rozumiem szeroko zakreśloną, szczegółową ustawę zasadniczą. W tak określonym systemie politycy są jej podlegli, a niezależny od państwa Trybunał Konstytucyjny zapewnia zgodność stanowionego prawa z konstytucją.
Oczywiście równe traktowanie obywateli będzie zapisane w takiej ustawie, tak by żadne samowolne subwencje, kary podatkowe czy inne niesprawiedliwa, ideologicznie umotywowana polityka opieki nad dzieckiem nie były możliwe.
Konstytucja nakreśla granice, do której państwo może się posunąć i ogranicza jego ekspansję.Brak takiej konstytucji prowadzi do wzrostu zagrożenia, że państwo będzie ingerowało coraz bardziej i ograniczało prawa swoich obywateli. Tylko konstytucja i Trybunał Konstytucyjny mogą dać zwykłemu obywatelowi możliwość obrony swojego prawa wobec urzędu, który przekracza swoje uprawnienia.
Podsumowanie autora
Udowodnić, że to fałszywa skala ideologiczna jest jednym z powodów dominacji socjalizmu w Szwecji jest oczywiście niełatwo - jak to zrobić? Ale mam nadzieję, że pokazałem czytelnikom nową perspektywę, która rzuca trochę światła na ten polityczny paradygmat, który dominuje w Szwecji i reszcie zachodniego świata.
Podsumowanie moje
Bardzo jestem wdzięczna za ten artykuł - jestem przekonana, że to strach przed etykietką nazisty dominuje wybór "mniejszego zła" - coś na kształt kreowania przez PO strachu przed PIS...
Co do głębokich przyczyny dominacji socjalizmu mam na to swoją teorię. Dość mocno zainspirowaną tym, co przeczytałam u Macieja Zaręby (4). Otóż moje odczucie prowadzi mnie w meandy reformacji - procesu, który odrzucił naukę o miłosierdziu Boga, który grzesznika skazywał na potępienie (teologia sukcesu) i chętnie pozbywał się tych, którzy degradowali w ten sposób społeczeństwo. Szwedzka reformacja miała bardzo surowy przebieg, przez wiele lat katolicy byli skazywani na banicję, nowym nie wolno się było osiedlać, a Szwedom nie wolno było konwertować na katolicyzm, a po "odwilży" - juz w XX wieku (!) - katolicy nie mogli piastować pewnych urzędów czy wykonywać pewnych zawodów, takich jak (na przykład) nauczyciel. Szwedzki kościół narodowy był organem pomocniczym państwa, które opiekowało się obywatelami. Dbał o ich moralność i religijność (ponoć pastorzy odpytywali wiernych z pacierza, kto nie zdał egzaminu mógł mieć kłopoty w pracy (5)). Czyż to nie brzmi jak państwo zarządzane przez Wielkiego Brata??
Dzisiaj rolę kościoła przejęły urzędy państwowe, reszta w zasadzie bez zmian... z urzędnikiem tutaj nie wygrasz, NIGDY.
Tak, wiem, zaraz ktoś powie, że mi to się wszystko kojarzy z jednym. Czym innym niż w tym dowcipie o trójkącie ;) ale z jednym - religią. Ale co ja na to poradzę, że naprawdę postrzegam religię jako kluczowy czynnik w budowaniu społeczeństwa? Od postrzegania kondycji duchowej człowieka, roli Boga w zbawieniu i wizji grzeszności zależy przecież tak wiele... kogo lub co potępiamy, co propagujemy, co piętnujemy...
***
1. Dawno temu pisałam o wyborach i owej skali politycznej, wtedy nieświadoma tego fałszu: https://ksiegaziol.blogspot.com/2010/09/wielorybow-cielska-grozne-sa.html
2. Program Moderatów: http://www.moderat.se/sites/default/files/attachments/10_punkter_for_att_forebygga_utanforskap.pdf
3. Cernak, Linda (2011). Totalitarianism. Edina, MN: ABDO.
4. Sporo piszę na blogu o jego książkach:
https://ksiegaziol.blogspot.com/2015/04/tyrania-rownosci.html
http://plpksvbooks.blogspot.se/2012/07/higienisci-maciej-zaremba-bielawski.html
5. Ciekawy wywiad z księdzem ze Sztokholmu: http://kosciol.wiara.pl/doc/602463.Kosciol-po-szwedzku






